Wiadomości

Poniedziałek, 18 lutego 2019

50 lat KGW w Stawach Monowskich

Powitania i wzajemne podziękowania, które rozpoczęły imprezę w pierwszą sobotę lutego w remizie w Stawach Monowskich, nie były ani przewidywalne, ani zwyczajne. Wójt Mirosław Smolarek nie krył zaskoczenia wiadomością, że inicjatorem założenia Koła był mężczyzna, znany we wsi społecznik, Marian Ludwin.

– Myślę, że to był chytry plan – zgadywał – żeby kobiety wyszły z domu, i żeby można było spokojnie w karty pograć. Życzę Wam, drogie Panie, żebyście się tu jak najczęściej spotykały i kogoś obgadały od czasu do czasu. I kolejnego jubileuszu Wam życzę. Może się tu spotkamy za następne 50 lat i będziemy razem świętować następną rocznicę.

 

Z powinszowaniami pośpieszyli także zastępca wójta Halina Musiał, przewodnicząca Rady Gminy Bernardyna Bryzek i radny Jarosław Krząkała. Prezes Rejonowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Danuta Kożusznik zauważyła, że historia lubi się powtarzać, bo założycielem pierwszego koła gospodyń wiejskich na ziemiach polskich był w 1866 r. także mężczyzna, Juliusz Kraziewicz. Do życzeń pani prezes dołączyła zaproszenie na przegląd zespołów regionalnych, który w lipcu odbędzie się w Oświęcimiu.

 

– Przyjście tutaj jest lepsze niż wizyta u lekarza, bo atmosfera w tym zespole daje hart ducha i zdrowie. Człowiek od razu lepiej się czuje! – stwierdził Stanisław Chowaniec ze Związku Kółek i Organizacji Rolniczych.

 

Halina Skrzypczyk z tej samej organizacji wygłosiła pieczołowicie i skrupulatnie spisane, wierszowane życzenia. Kolejne złożyły przewodniczące kół działających w gminie i mieście Oświęcim. Prezes miejscowej straży pożarnej Krzysztof Ludwinek przytomnie zauważył, że jednym z prezentów jest świnka-skarbonka i rozpoczął spontaniczną zbiórkę wspierającą świętujące Koło. Jego śladem poszedł sołtys Arkadiusz Kuwik, który wręczył też przewodniczącej Hannie Hałat tabliczkę z wygrawerowanymi podziękowaniami.

 

Wśród zaproszonych osób, które składały życzenia wszelkiej pomyślności, były również Jadwiga Szczerbowska, dyrektor Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji oraz Agata Michalska, dyrektor Samorządowego Centrum Usług Wspólnych. Szczególne miejsca między jubilatkami zajęły natomiast byłe przewodniczące Koła: Marta Kuwik, Genowefa Bożek i Urszula Hoła.

 

Członkinie Koła otrzymały następnie pamiątkowe dyplomy, a goście – owoce rękodzieła gospodyń w gustownych oprawach. Kiedy już wszystkie przemowy zostały wypowiedziane, a kwiaty i prezenty wręczone, salę remizy wziął we władanie Zespół "Modraszka" pod artystycznym kierownictwem Bożeny Grabowskiej. Występujące w nim panie z Zaborza i Stawów Monowskich opowiedziały i pokazały 50-letnią historię Koła.

 

Krótkie scenki zagrane z kabaretowym zacięciem przypomniały rozliczne kursy: kroju i szycia, czy garmażeryjny zakończony pokazem wyrobów albo kurs haftu maszynowego z wystawą serwetek, kołnierzyków, bluzeczek, poduszeczek i sukieneczek. Nawet w siermiężnych latach 80., gdy sklepowe półki świeciły pustkami – był sznurek, więc ruszył kurs makramy.

 

Fragment opowieści sprzed trzydziestu lat, który brzmi jak z innej epoki: "1983 – KGW występuje z wnioskiem o przyznanie »Orderu Serca Matkom Wsi« dla pani Marii Szczęśniak. Urodziła dziesięcioro dzieci, pomogła w wychowaniu 24 wnuków i 10 prawnuków. Gratulacje z tej okazji odbyły się 8 marca 1984 roku.

 

Dziś trudno uwierzyć, że zakup szatkownicy do kapusty był wydarzeniem. Kwestia o zakupie patelni elektrycznej wzbudziła szczery aplauz widowni. Rzewne wspomnienia wzbudziły też elektryczne piece i czajniki oraz gazowa kuchenka. W spektaklu "Modraszki" znakiem czasu stała się hałaśliwa reklama, a symbolem XXI wieku komórka, głosowanie przez internet i filmiki z dożynek oglądane w serwisie youtube.

 

Dzieciniec urządzany na czas żniw, szkoła przysposobienia rolniczego, dostawy drobiu, magiel, wypożyczanie sprzętu domowego, utwardzanie drogi i wożenie kamienia w czynie społecznym, konkursy w ramach socjalistycznego współzawodnictwa pracy – "Więcej Mleka Wysokiej Jakości" czy "Więcej kwiatów, owoców i warzyw" – wszystkie te wspomnienia sprzyjały nostalgicznej refleksji, ale na szczęście aktorów i widzów podrywały potańcówki, dansingi i dyskoteki.

 

Twist i rock and roll, "Cała sala śpiewa z nami" i "Jak się masz, kochanie", wreszcie – gwóźdź programu – gwiazdy wieczoru: Maryla Rodowicz i Andrzej Rosiewicz. Podobno nie byli to sławni artyści we własnych osobach, tylko ich sobowtóry. Powiedzmy sobie zatem szczerze: takie niecne plotki może rozsiewać tylko ktoś, kto tego wieczoru w remizie w Stawach Monowskich nie słyszał przebojów "Małgośka" i "Najwięcej witaminy". W finale widowiska publiczność, z szacownymi gośćmi włącznie, została porwana do tańca w korowodzie, w rytmie melodii z "Greka Zorby".